Mateusz Bryk: Chcemy zrobić dobrą reklamę klubowi i polskiemu hokejowi
Rozgrywki Champions Hockey League zbliżają się wielkimi krokami. Za mistrzami Polski pierwszy sparing z AZ Hawierzów (1:3), ale przygotowania trwają od dłuższego czasu. Tyszanie mają coraz mniej czasu bowiem do meczu z HC Dynamo Pardubice i HC Škoda Pilzno pozostało nieco ponad dwa tygodnie. Mateusz Bryk przyznaje jednak, że łatwiej nie będzie, ale drużyna wyciągnęła wnioski z poprzedniej kampanii.
Minęły cztery miesiące odkąd wasza drużyna rozegrała ostatni mecz. Jak się czujesz Ty i Twoi koledzy po powrocie na taflę?
- Dla klubowej telewizji wspominałem że powrót na taflę zawsze cieszy nas wszystkich, ale sierpień to miesiąc to miesiąc który nigdy nie należy do najłatwiejszych okresów w naszej dyscyplinie. Tak jest i tym razem, bo mamy za sobą ciężkie dni pracy. Za nami pracowity tydzień w Szczyrku, trzy ciężkie tygodnie na lodzie, choć też nie chcę żeby to brzmiało jak jakieś usprawiedliwienie dzisiejszego wyniku z Hawierzowem. Taki jest urok sportu, że ciężka praca przynosi rezultaty, dlatego musimy ciężko przepracować teraz każdy trening i każdy sparing żeby efekt był taki jaki byśmy sobie wszyscy życzyli.
Startujecie dużo szybciej w meczach o stawkę, niż inne kluby. Jak się przygotowujecie do sezonu kiedy przychodzi wam grać w rozgrywkach europejskich?
- Te przygotowania są nieco inne niż zwykle. Przez to, że gramy w Champions Hockey League zaczynamy grać mecze o stawkę nieco szybciej. Niezależnie od tego z kim będziemy grali i na jakich rywali byśmy trafili to każdy chce się zaprezentować jak najlepiej na arenie międzynarodowej. Chcemy zrobić dobrą reklamę naszemu klubowi, ale też Polsce. Dlatego myślę, że sztab pracuje nad tym byśmy byli świeżsi nieco szybciej niż pozostałe drużyny.
Po pierwszym sparingu ciężko powiedzieć co trzeba jeszcze poprawić. Nad czym jednak trzeba się skupić najbardziej w kontekście gry w CHL?
- Myślę, że na tym etapie musimy pracować przede wszystkim nad efektywnością. Za nami dopiero pierwszy sparing, wynik niekorzystny, ale ta gra nie była najgorsza w naszym wykonaniu. Mieliśmy sporo okazji, ale zabrakło przełamania tej strzeleckiej niemocy. To się nam zdarzało w zeszłym sezonie. Było naszą bolączką to, żeby po prostu strzelać gole. Zdarzały nam się jeden, dwa czy trzy mecze gdzie nie mogliśmy znaleźć drogi do bramki. Mamy też świadomość tego i wyciągnęliśmy lekcję z zeszłego roku, pod kątem tego co się działo w zeszłym sezonie zasadniczym. Myślę, że jeśli będziemy konsekwentnie realizowali to co realizujemy w obronie i pokażemy prawdziwą twarz GKS-u Tychy to wszystko będzie dobrze. Szanse i okazje pojawią się na pewno.
Do klubu przybyło trzech nowych zawodników. Są to: Lauri Sertti, Aleksi Ainali oraz Szymon Kiełbicki. Czy zdążyli się już zaadaptować w zespole?
- Myślę, że nowi zawodnicy szybko i bezproblemowo zaadaptowali się w naszym zespole. Jeśli chodzi o treningi to widać że wszystko jest na odpowiednim poziomie. Jeśli zaś chodzi o konkretne role, czy o grę to musimy dać im więcej czasu. Ciężko oceniać póki co, ale myślę że pierwsze mecze dadzą nam odpowiedź na to pytanie.
Losowanie w zeszłym sezonie nie było dla was łaskawe. Graliście z rywalami z najwyższej półki, co było też widać po wynikach tych drużyn w kolejnych fazach. Frolunda, którą podejmowaliście na własnym lodzie wygrała całe rozgrywki. Jak będzie w tym sezonie?
- Łatwiej absolutnie nie będzie. Też trzeba sobie jasno powiedzieć że format rozgrywek nie ułatwia nam życia. O tym kto przechodzi dalej decyduje współczynnik. Znowu mamy bardzo ciężkich i wymagających rywali. Kluby z którymi będziemy grali są z topowych lig. Możliwe że będzie ciut łatwiej z meczami wyjazdowymi pod kątem logistyki, bo mamy bliższe dojazdy. Zobaczymy też na ile te hale będą wypełnione, bo niektóre kluby traktują te rozgrywki jako mecze towarzyskie. To będzie jednak dobrze przetarcie przed zmaganiami ligowymi. To będzie dla nas też sprawdzian jak my przepracowaliśmy nasz okres przygotowawczy.
Jakie znaczenie ma dla was udział w tak prestiżowych rozgrywkach? Czy po takich meczach można się czegoś nauczyć?
- Myślę, że można powiedzieć że dzięki tym meczom drużyna nabiera doświadczenia i nowych umiejętności, jednak musimy być czujni by to nas nie zgubiło jak w zeszłym sezonie. Zapomnieliśmy wtedy o tym, że mimo tego, że za nami są spotkania z klasowymi rywalami i jesteśmy w dobrym rytmie, to te wyniki w lidze przyjdą same. Zaliczyliśmy falstart na samym początku i potem ciężko nam było ten rytm złapać z powrotem. Ciągnęło się to za nami i borykaliśmy się z tym na dobrą sprawę - przez cały sezon zasadniczy. Przez to straciliśmy szansę na udział w Pucharze Polski. Jeśli nie wytrącimy się z równowagi i nie będziemy myśleli że dalej jesteśmy mistrzami i nic złego się nam nie może stać to będzie dobrze.
Jakie cele stawiacie sobie przed tegoroczną edycją Champions Hockey League?
Każdy z nas ma z tyłu głowy gdzieś ten awans dalej. Każdy też jednak jest świadomy z jakimi meczami i na jakim poziomie przyjdzie się nam zmierzyć. Fajnie by było, to byłaby świetna nagroda dla nas gdybyśmy awansowali do fazy play-off. Tam też mogłoby być różnie bo to na dobrą sprawę tylko mecz. Wszyscy jednak będziemy się skupiać na każdym kolejnym meczu. Co przyniesie los i jak nas zweryfikuje lód i przeciwnik, to weźmiemy z ukłonem.













