26.08.2026, Aktualność

Fučík: Chciałbym lepszego wyniku niż rok temu

GKS Tychy ma za sobą okres intensywnych przygotowań i ostatni sprawdzian na własnym lodzie przed nadchodzącym startem w rozgrywkach Champions Hockey League. Po sparingu z HC Frýdek-Místek bramkarz trójkolorowych i reprezentacji Polski, podsumował dotychczasową pracę zespołu, patrząc z dużymi ambicjami na nadchodzące europejskie wyzwania.

Spotkanie z ekipą z Frydka-Mistka dostarczyło drużynie cennych wniosków. Choć początek meczu należał do gości, którzy pokazali wielką determinację, tyszanie szybko pokazali swój charakter. Jak zauważył czeski golkiper, po słabszym otwarciu zespół potrafił w pełni kontrolować przebieg wydarzeń na lodzie w kolejnych odsłonach. Końcówka w wykonaniu GKS-u Tychy znów jednak należała do rywali.

– Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, to zacznijmy od tego, że zaliczyliśmy bardzo słaby początek. Przeciwnik sprawiał wrażenie, że bardzo chce wygrać. Nie uważam, żeby umiejętnościami był od nas lepszy, ale czuć było, że to chłopaki z pierwszej ligi, a znając te rozgrywki wiem, że tam każdy walczy o swoje miejsce w składzie, i to było po prostu widać na lodzie. Nasza pierwsza tercja wyglądała tak, jakbyśmy przyszli sobie po prostu luźno pojeździć, i musimy całkowicie zmienić takie podejście - podkreślił 32-letni golkiper i dodał: – Na szczęście w drugiej terci grę poprawiliśmy i trochę się obudziliśmy. Sam wynik nie był może najgorszy, ale pod koniec meczu znowu dopadł nas problem, który niestety się powtarza: brakuje nam doświadczenia i hokejowej mądrości, żeby mądrze dowieźć wynik do końca. Robimy niepotrzebne kary, a grając we własnej przewadze pozwalame rywalom na kontrę trzech na jednego. To są błędy, o których nie ma nawet co mówić w kontekście CHL, bo w polskiej lidze każdy przeciwnik bezlitośnie wykorzysta takie sytuacje. Podsumowując, nie powiem, żeby to był jakiś super pozytywny występ, bo chcieliśmy dzisiaj wygrać, był to w końcu nasz ostatni sparing na własnym lodzie. W czwartek czeka nas jeszcze mecz w Nitrze, ale uważam, że z dzisiejszego spotkania mogliśmy wyciągnąć znacznie więcej niż to, jakim wynikiem się ostatecznie zakończyło.

Dla Tomáša Fučíka początek sezonu to zdecydowanie kluczowy okres sezonu. Nie trzeba więc dodawać, że z entuzjazmem patrzy na swój powrót do meczowego rytmu.

– Mogę mówić wyłącznie ze swojej perspektywy, bo to dopiero mój drugi mecz w tym sezonie. Na pewno jeszcze nie czuję takiego „feelingu” jak pod koniec poprzedniego sezonu i wiem, że muszę nad tym popracować – zaznacza reprezentant Polski i kontynuuje: – Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w czwartek będę bronił w Nitrze. Bardzo potrzebuję tego meczu, bo dotychczasowe dwa sparingi pozostawiają u mnie pewien niedosyt. Jest jeszcze sporo rzeczy, które chciałbym poprawić, a tego nie da się wytrenować na sucho, po prostu trzeba to przetrenować w grę. Mam nadzieję, że czwartkowe spotkanie nam w tym pomoże.

Zupełnie wyjątkowy charakter będą miały mecze w Champions Hockey League, gdzie margines błędu zastąpi walka o najwyższe cele.

– Ja bym powiedział, że to jest naprawdę jeszcze inna dyscyplina, bo tutaj nie możemy porównać tego, jak wyglądają te mecze sparingowe z tym, jak będą wyglądać mecze w CHL, bo tam już się naprawdę gra o poważne punkty, o honor i o prestiżTakże myślę, że tam po prostu będzie stuprocentowe absolutne zaangażowanie, takie, jakie przynajmniej widzieliśmy w playoffach poprzedniego roku - ocenił bramkarz GKS-u.

Do nowego sezonu bramkarz polskiej kadry, podchodzi z ogromną energią, na co wpływ miała intensywnie przepracowana przez niego przerwa letnia. 

– W ostatnich latach czuję się na początku sezonu lepiej, bo zacząłem trenować indywidualnie przez lato. Szczerze mówiąc, troszkę potrzebuję jakby odpocząć od tego wszystkiego mentalnie. Znowu, jak tutaj przychodzę tego 1 sierpnia, to mam chęć na to, żeby wypracować formę. Widzę, że dużo jest takich rzeczy do poprawy. Także to jest dla mnie taki, taki dobry sygnał, że naprawdę myślę, że czuję się dobrze i w sumie z tych meczów nie mam zupełnie jakichś złych odczuć. W tych dwóch meczach w sumie, w których zagrałem, widzę rzeczy, które bym chciał jeszcze poprawić i udoskonalić - stwierdził Fučík.

Przed tyszanami niesamowite emocje i starcia na czeskich taflach, w ramach rozgrywek Champions Hockey League. W przyszłym tygodniu, w czwartek i w sobotę, mistrzowie Polski zagrają mecze w Pardubicach i Pilźnie.

Staram się do tego podchodzić tak, żeby nie robić z tych meczów czegoś przesadnie wyjątkowego. Jako profesjonalista przygotowuję się do każdego spotkania w taki sam sposób. Aczkolwiek, szczerze mówiąc, w Pardubicach pojawi się cała moja rodzina i szersze grono bliskich, bo moja siostra mieszka w Hradcu Králové, jakieś pół godziny od Pardubic, a to przecież wielki rywal tego klubu, więc na pewno przyjadą na mecz. Z drugiej strony, to jest takie małe święto. Chciałbym, żebyśmy zrobili wynik lepszy niż w poprzednim roku, ale przede wszystkim chciałbym, żebyśmy grali w hokej taki, za który nie musielibyśmy się wstydzić - powiedział zawodnik mistrzów Polski.

Na zakończenie bramkarz GKS-u podkreśla, jak ważne jest dla niego skupienie i rutyna niezależnie od miejsca rozgrywania spotkania.

Nie, jest mi to w zasadzie obojętne. Oczywiście fajnie jest pokazać się przed rodzicami, ale szczerze mówiąc, czy gramy przed czeską publicznością, czy przed polską, staram się skupić jak najbardziej na meczu. Jestem na tym punkcie bardzo wyczulony, bo każda mała zmiana potrafi zaburzyć moją strefę komfortu, dlatego staram się robić dokładnie to samo przed każdym meczem – podsumował Tomáš Fučík.