Przed GKS-em Tychy kolejne trudne zadanie. W 5. kolejce Champions Hockey League, mistrzowie Polski zmierzą się wicemistrzem Niemiec - Adler Mannheim. Dotychczas niemiecki klub zajmował 6. miejsce w ramach europejskich rozgrywek.
Tyszanie nie mają łatwej drogi w tegorocznej fazie ligowej Champions Hockey League. Po czterech meczach, na ich koncie widnieje zero punktów. Bilans bramkowy wynosi zaś 3:13. Wyniki jednak nie odzwierciedlają przebiegów spotkań. Poza dość jednostronnym meczem z HC Dynamo Pardubice przegranym 0:6, mistrzowie Polski mogą być dumni ze swojej postawy. Zwycięstwo jednak za każdym razem wymykało im się z rąk. Tak było w Pilźnie, kiedy podejmowali miejscowy klub HC Škoda. Wówczas o zwycięstwie przesądził jeden gol, a gospodarze wygrali 2:1. Kiedy to europejskie rozgrywki przeniosły się do Tychów, do Polski przyjechały uznane szwajcarskie marki. Pierwszą z nich była drużyna HC Davos. Jeden z najbardziej rozpoznawalnalnych klubów europejskich nie miał lekko z podopiecznymi Pekki Tirkkonena. Wygrali co prawda 4:2, ale Tyszanie postawili naprawdę twarde warunki. Dwa dni później do „piwnego miasta” przyjechała ekipa HC Servette-Genewa. Szwajcarzy z dużą liczbą byłych graczy NHL, musieli wykrzesać z siebie naprawdę sporo, żeby wywieźć z Tychów zdobycz punktową. Hokeiści z Genewy wygrali 1:0, ale o wszystkim zdecydował gol z 59. minuty.
Znacznie więcej powodów do zadowolenia miał zespół z Niemiec. Hokeiści Adler Mannheim już w pierwszym meczu Champions Hockey League wygrali z Växjo Lakers 3:1. Następnie musieli uznać wyższość drużyny Skellefteå AIK, która to wygrała z „Orłami” 3:1. Nie bez problemów przyszło im też zwycięstwo z francuskim Boxers de Bordeaux. Wygrali oni 5:4, choć po pierwszej tercji lepsi o dwie bramki byli Francuzi. Ostatni mecz w ramach Champions Hockey League to prestiżowe zwycięstwo ze szwajcarską drużyną z Fryburga 4:3. W lidze niemieckiej zaś, po siedmiu meczach, drużyna Adler Mannheim zajmuje 5. lokatę z dorobkiem 11 punktów. Ich bilans bramkowy wynosi 23:21. Do pierwszego IceDogs Norymberga tracą pięć punktów.
Warto nadmienić, że w drużynie „Orłów” występuje Matthias Plachta - syn trenera GKS-u Katowice i byłego reprezentanta Polski, Jacka Płachty. Dla Plachty to już 17 sezon w barwach obecnej drużyny. Można więc śmiało stwierdzić że jest żyjącą ikoną klubu. Z zespołem z Badenii-Wirtembergii wywalczył dwa złote medale w 2015 i 2019 roku.
To nie jest pierwsze spotkanie obu zespołów. W sezonie 2019/2020, GKS Tychy rozegrał dwumecz z Adler Mannheim. Wspomnienia? Słodko-gorzkie. W pierwszym meczu udało się bowiem ugrać punkt przed tyską publicznością. Dla Tyszan bramki zdobywali tacy zawodnicy jak Alexander Szczechura i Mike Szmatula. W dogrywce decydujący cios zadał… Matthias Plachta. Drugi mecz zakończył się 5:0 dla klubu z Mannheim. Plachta wówczas zanotował dwie asysty.
W jutrzejszym pojedynku niewątpliwie faworytem jest drużyna z Niemiec. Liczymy jednak na pierwsze punkty w wykonaniu mistrzów Polski.



.png)









